Nie ma biura, nie ma sekretarki - nie zaufam
W Polce coraz więcej powstaje małych firm dzięki dobrodziejstwu dotacyjnych możliwości unijnych, mamy również więcej chętnych na samozatrudnienie. Powstaje dużo, jak jest natomiast z dłuższą żywotnością tego typu działalności nie wiem, wiele na pewno zależy od pomysłu i innowacyjności , o którą w branży IT stosunkowo łatwo, ale już nie tak jak kiedyś, albo umijętności
Z własnych doświadczeń wiemy, że działanie naprzeciw i konkurowanie nawet z małymi firmami bez rozbudowanego działu handlowego nie ma większego sensu. W naszym kraju o to jeszcze trudniej.
Ciągle panuje niechęć do freelancerów czy pracowników zdalnych, stopień zaufania przekłada się zazwyczaj na szerokość biura, skórę na siedzeniach i EFEKT prezentacji firmy. Ta powierzchowność grozi oczywiście fatalnym w skutkach wyborem. Po pierwsze, dlatego że przygotowanie PREZENCJI i pierwszego wejrzenia zazwyczaj kosztuje, a klient zauroczony luksusem wiąże z nim solidność i mniemanie, iż jak zapłaci sporo to dostanie również PREZENCYJNY (efektywny?) produkt. Po drugie, dlatego, że zauroczenie PREZENCJĄ powoduje oportunistyczne zaufanie i brak dalszego zainteresowania tym co go powinno interesować, aby nie dać się zrobić na szaro.
Żadna kawa, przyjazna atmosfera, miła rozmowa, a już na pewno obietnice, których nie ma na umowie nie zastąpią kompetencji i doświadczenia, które pomimo wrażeń wzrokowych poważny klient musi brać pod uwagę i poświęcić czas na ich poznanie. Nie żałujmy kilku godzin na wnikliwe przejrzenie portfolio, poznanie opinii danej firmy / osoby której powierzamy zlecenie i szansy na zadanie kliku niewygodnych pytań.
Oceń







Komentarze